To jakże znany cytat z Zemsty Aleksandra Fredry - kanonu komizmu sytuacyjnego, słownego i postaci. W całej polskiej literaturze trudno o komedię, po którą teatry i reżyserzy sięgają częściej i chętniej. Zemsta zagościła na deskach naszego teatru w ramach Roku Aleksandra Fredry. 15. kwietnia uczniowie naszej szkoły mieli okazję uczestniczyć w tym wydarzeniu. Byli świadkami dowcipnej i przejrzystej intrygi, mieli okazję przyjrzeć się galerii postaci wyposażonych w odwieczne ludzkie słabości.
Na scenie wiele się działo. Nie było nudy, czas szybko płynął. Artyści wartko przemieszczali się w takt uwspółcześnionej muzyki. Na uwagę zasługiwała ciekawa scenografia oraz nienaganne szlacheckie stroje. Fredro bawił, drwił, koił nerwy, a na końcu uczył. Reżyser Andrzej Ozga wprowadził naszych uczniów w zadumę. Wielu z nich zastanawiało się po co i dlaczego w spektaklu pojawiła się kobieta z nosidłem z wiadrami, śpiewając ukraińską pieśń. Reżyser chciał zapewne, aby tę komedię odczytać współcześnie, mając na uwadze dzisiejszą historię. Zemsta w jego interpretacji to utwór na zgodę, na rozładowanie napięcia, na pokonanie muru, jaki ludzie budują między sobą. Miejmy nadzieję, że odbiór tej sztuki posłuży przyjrzeniu się nam samym ze zrozumieniem i dystansem.
Opracowała:
(-)Barbara Grzeszykowska