Trochę nerwowe oczekiwanie na autokar, potem krótka podróż i byliśmy – uczniowie klasy V i VI z opiekunami - w Azylu. Powitała nas bardzo duża polana, na której jest miejsce na ognisko pośrodku łąki nadającej się do zabaw w co się chce, wybiegi dla zwierząt (kozy i konie), ogrodowe pawilony, w których można wypocząć po zabawie.
Pogoda dopisała, nie było ani za gorąco, ani za zimno, choć słońce chowało się za chmurami dość często. Gdy zaproszono nas do głównego budynku p. Maja zapoznała nas z harmonogramem spotkania. I tak, po wysłuchaniu instrukcji oraz starannym umyciu rąk, uczniowie oczyszczali i rozdrabniali warzywa na zupkę. Gdy wszystkie składniki zupy, łącznie z przyprawami, trafiły do kociołka, a ten zawisł nad „żywym ogniem”, uczniowie razem z opiekunami wyruszyli do lasu na podchody. Grupą uciekającą były dziewczęta – to one musiały wymyślić zadania dla grupy goniącej, czyli swoich kolegów. Zadania okazały się łatwe, chłopcy szybko je wykonali i niemal dogonili swoje koleżanki, które schowały się w ostatniej chwili. Podchody zakończyły się nad brzegiem jeziora. Ponieważ powrót drogą, którą grupy przyszły, wydawał się mało atrakcyjny, p. Paulina zaproponowała spacer wokół jeziora. Po powrocie do ośrodka, w którym nawet domki letniskowe mają nazwy ryb, których jest pełno w okolicznych jeziorach, uczniowie z opiekunami zostali zaproszeni na posiłek czyli zupkę z kociołka i kiełbaskę upieczoną na ruszcie. Zupka była dość mocno pikantna, a mimo to niektórzy brali dokładkę. Obierki warzyw również się nie zmarnowały - uczniowie karmili nimi zwierzęta. Ponadto uczniowie przekonali się, że można przeżyć 4 godziny bez zaglądania do telefonu komórkowego.
Opracowała:
(-)Teresa Sągajłło-Abramek